Za górami, za lasami, a w każdym razie hen, w miasteczku zwanym Bełchatów, mieszkała zamożna wdowa, mająca córkę Oliwię i pasierbicę Izabelę. Córka, chcąc spełnić swoje marzenia związane z modelingiem, zaniedbywała gospodarstwo i pracę domową. Cały czas spędzała tylko na strojeniu się przed lustrem i na różnych zabawach. Taka sama była jej matka. Że zaś pannie tej i macosze nieustannie była potrzebna służąca do grzania posiłków, do prania i prasowania, do czyszczenia bucików i strojów, przeto cały ciężar tej roboty zwalił się na biedną Izunię.
Sama obecność pasierbicy wywoływała zła humor. Pastwiła się nad Izą, również nie pozwalając jej tańczyć - a to jej wychodziło wspaniale. Władała nią zazdrość, że jej się mogło coś udać, a dla jej córki nie było miejsc na wybiegach.
Sama obecność pasierbicy wywoływała zła humor. Pastwiła się nad Izą, również nie pozwalając jej tańczyć - a to jej wychodziło wspaniale. Władała nią zazdrość, że jej się mogło coś udać, a dla jej córki nie było miejsc na wybiegach.
Izabela była bardzo ładną, smukłą i zgrabną dziewczyną, a dzięki ciężkiej pracy - w domu jak i w barze odziedziczonym po swoim tacie - stała się również silna. Jednak nie wystarczająco, by postawić się macosze. Miała plany, do których potrzebny był spadek zmarłego ojca. A mogła go dostać jedynie, służąc do dwudziestego pierwszego roku życia przybranej familii.
Swoje marzenia postanowiła spełniać z ukrycia, jednak to było stąpanie po niebezpiecznym i niepewnym gruncie. Musiała uważać, by prawda nie wyszła na jaw.
I wtedy na jej drodze pojawia się ON. Spełniony siatkarz, który poznaje jej dwie osobowości. W której się zakocha - w pracowitej Izie czy szalonej "Małej"? I czy jak w każdej bajce, na końcu zaistnieje: "I żyli długo i szczęśliwie"?...
~* * *~
Ojaniemogę!
Tak, też jestem w szoku, że zaczęłam nowe opo.... Masakra. To wszystko przez moją młodszą sis i jej widzimisię w kwestii wieczornych seansów. Ostatnio oglądałyśmy "Roztańczoną historię kopciuszka" (czy jakoś tak) i... bęc! Karmelowa wpadła na pomysła (pewnie jest krocie takich "bajkowych" siatkarskich opowiadań, ale kij..), żeby coś w ten deseń przełożyć na siatkę. YOLO.
Mam nadzieję, że będziecie ze mną i będziecie komentować.
Serdecznie zapraszam do zakładki "Bohaterowie" :)
Pozdrawiam, M.

Zapowiada się ciekawie :)
OdpowiedzUsuńMasz czytelniczke :))
cieszę się! :)
Usuń